Jakie są najmniej awaryjne samochody ciężarowe do 3 lat?

Samochody ciężarowe muszą być odpowiednio przystosowane do pracy, której wykonują. Oprócz tego, że są budowane tak, by móc znosić obciążenia rzędu nawet kilkudziesięciu ton, to dodatkowo powinny one być w stanie jeździć możliwie jak najbardziej bezawaryjnie przez długie lata. W ten sposób firma może zmaksymalizować zyski z takiego pojazdu. Jakie są najmniej awaryjne samochody ciężarowe do trzech lat?

Awaryjność ciężarówek, a specyfika ich pracy

Tak w zasadzie niska awaryjność to coś, co jest pożądane w każdym pojeździe mechanicznym. Takich pojazdów poszukują zarówno kierowcy, którzy chcą wejść w posiadanie auta osobowego, jak i przedsiębiorstwa, które decydują się na zakup dostawczaka lub samochodu ciężarowego. Nie można jednak zapomnieć o tym, że w wypadku samochodów ciężarowych bezawaryjność jest jeszcze bardziej istotna.

Straty wynikające z awarii są znacznie większe niż w wypadku na przykład samochodów osobowych. Przede wszystkim trzeba ponieść koszty naprawy, które w samochodach ciężarowych są wyższe z racji na konieczność zastosowania nierzadko specjalistycznego sprzętu, czy też przystosowania warsztatu do obsługi takiego pojazdu.

Trzeba jednak pamiętać o tym, że w wypadku samochodów ciężarowych na straty finansowe składają się nie tylko koszty naprawy jak w wypadku większości osobówek. Oprócz tego firma traci potencjalne zyski z każdym dniem, w którym ciągnik siodłowy przebywa w serwisie, zamiast pracować przy transporcie towarów. Dlatego właśnie wszystkie przedsiębiorstwa transportowe przy wyborze ciężarówek patrzą przede wszystkim na to, by wybrać możliwie jak najmniej awaryjny model, gdyż w ten sposób przyniesie on największe zyski.

Testy awaryjności Fehrenkotter

Jednymi z najlepszych testów pojazdów ciężarowych w młodym wieku są te przeprowadzane przez niemieckie przedsiębiorstwo Fehrenkotter, które specjalizuje się w transporcie maszyn rolniczych oraz samochodów użytkowych. Firma ta wykorzystuje każdego dnia wiele pojazdów ciężarowych, więc wyszła z inicjatywą testowania ich.

Pierwszy test Fehrenkotter miał miejsce pod koniec pierwszej dekady XXI wieku. Wtedy testowano ciężarówki Euro 5. Drugi przeprowadzono w latach 2014-2016 i to właśnie on jest obecnie najświeższym. Na szczęście obecnie w trakcie jest już trzeci test Fehrenkotter, który sprawdza najmłodsze obecnie pojazdy ciężarowe i ma zakończyć się najprawdopodobniej w roku 2023 lub 2024.

W tym momencie chcąc jednak sprawdzić to, które samochody ciężarowe są najmniej awaryjne, musimy się zdać na test, który porównywał samochody ciężarowe Euro 6. Kilka z tych modeli jest wciąż dostępnych, a ponadto wiele ofert ich sprzedaży znajdziemy na rynku wtórnym, gdzie niezawodność potwierdzają bardzo duże przebiegi niektórych z nich.

W najnowszym teście, z którego znamy już wyniki, czyli w tym, który sprawdzał wczesne pojazdy ciężarowe Euro 6, brało udział siedem ciągników siodłowych, które pochodzą od producentów posiadających wspólnie praktycznie cały europejski rynek samochodów ciężarowych. Są to kolejno: Mercedes Actros Bigspace 460, Iveco Stralis Hi-Way 460, Renault T440 High, Scania R450 Topline, Volvo FH 460 Globetrotter XL, MAN TGX 440 XXL, a także DAF XF 460 SSC.

Fehrenkotter wziął więc pod uwagę siedem flagowych ciężarówek, które wyposażone są w dosyć przeciętnie jednostki napędowe, dzięki którym powinny oferować rozsądne warunki eksploatacji, a także odpowiednią uniwersalność. W teście brano pod uwagę takie czynniki jak zużycie paliwa, całkowity koszt eksploatacji na przestrzeni 320 tysięcy kilometrów, zużycie AdBlue, a także przebieg wykonany w okresie eksploatacji. W aż trzech kategoriach, które są najważniejszymi zwyciężyło Volvo FH 460. Model ten był najtańszy w eksploatacji, w czasie testu pokonał 330 tysięcy kilometrów i spędził zaledwie 5,5 godziny w warsztacie, co jak na 3 lata jazdy jest naprawdę dobrym wynikiem. Volvo zaoferowało też najniższe zużycie paliwa na poziomie niecałych 29 litrów na 100 kilometrów. Dobre wyniki osiągnął także DAF XF 460, a także Mercedes-Benz Actros. Najdroższa okazała się eksploatacja Scanii R450, której używanie przez 2,5 roku było droższe o 30 tysięcy euro niż w wypadku Volvo FH 460.