Czy rygorystyczne cele redukcji emisji spalin zaszkodzą motoryzacji w Europie?

Od lat w Europie coraz mocniej zaostrza się przepisy dotyczące emisji spalin z samochodów do atmosfery. Sprawia to, iż producenci muszą coraz mocniej zwracać uwagę na to, ile zanieczyszczeń generują silniki w ich samochodach, a niektóre marki ze względu na swoją charakterystykę nie są po prostu w stanie zejść poniżej pewnego pułapu. Sprawia to, iż już teraz Komisja Europejska nakłada na producentów kary za nieprzestrzeganie przepisów, a te są naprawdę rygorystyczne. Okazuje się jednak, iż w najbliższej przyszłości przepisy mają być o wiele bardziej surowe, a organizacje zrzeszające producentów aut alarmują, iż tempo zmian jest najzwyczajniej w świecie za szybkie.

Zmiany poziomów emisji spalin – tracą producenci, tracą klienci

Obecne regulacje unijne dokładnie ustalają poziom emisji dwutlenku węgla przez samochód. Górnym pułapem jest w tym przypadku 95 gramów na każdy kilometr przejechany przez samochód. Każdy gram CO2 powyżej tego limitu wiąże się z karą w wysokości 100 euro od każdego sprzedanego egzemplarza. W czystej teorii mają na tym tracić producenci i choć rzeczywiście tak często jest, nie oznacza to, iż rykoszetem nie obrywają sami konsumenci.

Wiele marek bowiem wlicza kary w cenę auta, dzięki czemu nie tracą one na grzywnach od Unii Europejskiej ani złotówki, w przeciwieństwie do klientów. Oczywiście marka marce nierówna – jeżeli chodzi o samochody osobowe z zacięciem sportowym, osoby przymierzające się do kupna takich aut nie będą kruszyły kopii o dodatkowe kilka tysięcy euro. Różnica jednak wydaje się już być o wiele bardziej znacząca, jeżeli mamy na myśli auta kosztujące nominalnie 20 czy 25 tysięcy euro.